BUDOWA A GENEZA PLANET

April 10, 2008 on 6:48 pm | In BUDOWA A GENEZA PLANET | No Comments

Trudno snuć jakiekolwiek gruntowne i peł­ne hipotezy na temat pochodzenia planet nie uwzględniając pytania o pochodzenie Słońca i innych gwiazd, a także o pochodzenie galaktyk i w ogóle całej materii we Wszech­świecie. Zagadnieniami tymi zajmuje się kos­mologia, której celem jest poznanie Wszech­świata jako całości (poznanie największego ze wszystkich możliwych zbiorów obiektów materialnych).
Jedni zaliczają kosmologię do fizyki teore­tycznej — ze względu na typowo dedukcyjny charakter tej nauki, inni do astronomii — ze względu na przedmiot badań. Nauka ta do­tychczas nie dysponuje jednolitym warszta­tem badań. Mianem warsztatu określam tu kosmologiczne modele, których jest kilka, i są, jak sądzę, wystarczająco dobrze rozpropago­wane zarówno w literaturze naukowej, jak i popularnonaukowej i nie ma powodu oma­wiać ich jeszcze raz.
Hipotezy wysuwane jeszcze nie tak dawno temu, a starające się odtworzyć poszczególne etapy rozwoju Układu Słonecznego można ogólnie podzielić na dwie odrębne grupy. Do pierwszej zaliczamy hipotezę Kanta — Laplace’a, według której wielki obłok gazowy prasłońca kurcząc się nabierał coraz to więk­szej prędkości obrotowej. Z chwilą kiedy prędkość wirowania prasłońca była na tyle duża, by siła ciężkości na jego równiku była mniejsza od siły odśrodkowej, od masy gazu odrywać się zaczęły poszczególne pierścienie, a z kondensacji materii w pierścieniach utwo­rzyły się planety. Teoria ta upadła jednak w wyniku później przeprowadzonych badań.
Do tej grupy zaliczyć można też hipotezę J. Janesa zakładającego, że materia planeto-twórcza wyrwana została ze Słońca na skutek oddziaływania grawitacyjnego blisko prze­chodzącej innej gwiazdy. Hipoteza ta, podob­nie jak i szereg podobnych, zwanych przypły­wowymi, upadła, gdyż wydaje się wysoce problematyczne tak duże zbliżenie dwóch gwiazd w bezmiarze kosmosu, a jeżeliby już do tego doszło, to gorąca materia gazowa wyrwana z wnętrza Słońca nie uległaby kon­densacji, lecz szybko rozpłynęła się w prze­strzeni. Trzeba też zdać sobie sprawę z tego, że gwiazda musiałaby przejść niezmiernie blisko Słońca, bez porównania bliżej, niż wynoszą wymiary Układu Słonecznego.
Zwolennicy drugiej grupy hipotez uważali, że planety narodziły się równocześnie ze Słońcem z tego samego tworzywa. Według A. C. Ureya, z chwilą utworzenia się Słońca z ciemnej mgławicy, w okolicy powstającej gwiazdy tworzyły się zawirowania dające początek kondensacji planet. Inny uczony Q. Strusee wysunął bardziej prawdopodobną hipotezę, iż planety są tworem gwiazdy po­dwójnej, której jeden ze składników rozpadł się w wyniku oddziaływania sił pływowych większego, a rozproszona materia dała począ­tek planetom.
Zastanawiając się nad pochodzeniem pla­net trzeba zdać sobie sprawę, że problem ten wiąże się ściśle z pochodzeniem materii i jednością świata materialnego. Warto przyto­czyć jeszcze dwa nieco odmienne, lecz bardzo kontrowersyjne obrazy świata materii, a tym samym i genezy Układu Słonecznego.

Entries and comments feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress with jd-nebula-3c theme design by John Doe.

- - - -